Wysokogórskie smaki – najsłynniejsze potrawy z rejonów górskich
Myśląc o górach oczami wyobraźni widzimy przede wszystkim bajeczne krajobrazy. Tymczasem rejony położone wysoko ponad poziomem morza wyróżnia znacznie więcej, niż tylko malownicza rzeźba terenu. Nietypowe położenie geograficzne sprawiło, że równie charakterystyczne, co krajobraz, są wysokogórskie potrawy, które możemy przyrządzić także w przytulnym zaciszu naszego domu. Smakołyki z górskich krain idealnie wpiszą się w zimową aurę, która coraz częściej gości za oknem.

Miłośnicy raczej domowego ciepła, aniżeli kilkunastostopniowych mrozów i długich wędrówek w śniegu mogą zimą spróbować innego typu przygód zainspirowanych górami. Podróże kulinarne po czeskich Karkonoszach, Szwajcarii, Tyrolu czy naszym rodzimym Podhalu będą wymagały jedynie dobrze zaopatrzonej kuchni i kilku ochotników, którzy zasmakują przygotowanych przez nas specjałów.

Serowo-serowy rarytas
Na czele kanonu górskich potraw znajduje się oczywiście fondue. To gęste, aromatyczne i niebywale sycące danie nie tylko zaspokoi nawet największy apetyt, ale i rozgrzeje w trakcie zimowych wieczorów. Ponadto jest bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Na liście obowiązkowych składników znajdują się oczywiście sery, najlepiej typu szwajcarskiego, a także śmietana, białe wino, masło, przyprawy (rozmaryn, tymianek, majeranek) oraz utarty czosnek. Po połączeniu ich w kociołku w jednolitą, aksamitną masę, wystarczy namoczyć w nim kawałki ulubionego pieczywa lub warzyw i delektować się przysmakiem wprost ze szwajcarskich stoków.

Kwaśny smak z polskich gór
Górska kuchnia nie mogłaby się obyć bez kiszonej kapusty. Wartym wypróbowania zimą przysmakiem jest nasza rodzima kwaśnica – jak sama nazwa wskazuje, bardzo kwaśna zupa przygotowywana na mięsnym wywarze, najlepiej z dodatkiem wędzonego boczku lub żeberek. Za jej smak, poza kapustą, odpowiadają przyprawy (majeranek, kminek, ziele angielskie, pieprz, sól i liście laurowe) oraz czosnek i suszone grzyby. Wigilijna odmiana tej zupy gotowana jest na wywarze rybnym. Zasadniczą różnicą między górską kwaśnicą, a popularnym kapuśniakiem, jest brak dodatku jakichkolwiek warzyw poza ziemniakami, w szczególności marchewki, która łagodzi intensywnie kwaśny smak.

W Czechach na czosnkowo
Kultową czeską zupą, serwowaną w każdym wysokogórskim miasteczku, jest česnečka – bardzo wyrazista w smaku, niemniej nie mająca sobie równych, jeśli chodzi o właściwości rozgrzewające. Jej podstawą jest bulion mięsno-warzywny, smażona cebulka, szynka i oczywiście dużo czosnku, który na początku smażymy, a później w wersji surowej dodajemy również do gotowego dania. – Zupa czosnkowa, podobnie jak wiele innych górskich dań, nie może obejść się bez sera żółtego, który w dużej ilości ucieramy do talerza tuż po nałożeniu. To właśnie dzięki niemu danie jest nie tylko rozgrzewające, ale i bardzo pożywne, mimo że sama receptura jest zaskakująco prosta – mówi Ewa Polińska z MSM Mońki.

Tyrolskie knedle
Malowniczy Tyrol pod względem kulinarnym można nazwać górską krainą klusek wszelkiego rodzaju. To właśnie tam najczęściej zasmakować można knedli i knedlików w niezliczonych odsłonach smakowych. Podaje się je z sosem, warzywami, serem, mięsem, a nawet jako dodatek do zup. Niech nas nie zmyli jednak sama nazwa. Knedle tyrolskie nie są bowiem przygotowywane jedynie z mąki, ziemniaków i jajek, jak ma to miejsce w kuchni polskiej. Ciasto, z którego są formowane, wzbogacane jest pełną gamą pożywnych dodatków, takich jak boczek, kiełbasa, cebula, pietruszka, smalec, pieczywo i skwarki. Zaledwie kilka knedli dostarczyć może energii na wielogodzinne, zimowe szaleństwo na stoku. Nic dziwnego, że należą one do grona ulubionych potraw miłośników zimowych sportów.

Sauerkraut Strudel
Kiszona kapusta nie jest domeną jedynie polskiej kuchni. Dania stworzone na jej bazie spotkać można także między innymi w Austrii. Inspirowany tamtejszą kuchnią złocisty strudel drożdżowy z nadzieniem urozmaiconym dodatkiem wędzonego boczku, sera żółtego, kminku i cebuli będzie smakował równie apetycznie zarówno tuż po wyjęciu z pieca, jak i na zimo, a pokrojony w grube plastry z powodzeniem zastąpi paszteciki podawane do czerwonego barszczu.